niedziela, 21 grudnia 2014

Makijażowy "must have"

Witajcie :)

Dziś post, który powstał głównie na potrzeby mojego pictorialu zamieszczonego na stronie. Przedstawię Wam podstawowe pędzle do makijażu, które każda z Nas powinna znaleźć w swojej kosmetyczce oraz powiem krótko o kosmetykach, które są podstawowe i w moim odczuciu niezbędne do dziennego makijażu :). Tak więc zaczynamy


Pierwszy pędzel bez którego nie ma roboty :) to pędzel do pudru (sypkiego lub w kamieniu)- bardzo ważne jest aby zaraz po nałożeniu podkładu,utrwalić go właśnie pudrem w miejscach szczególnie przetłuszczających się, czyli za zwyczaj tzw strefa T (czoło-nos-broda). Moim ulubieńcem ostatnio jest
pędzel, ze sztucznego włosia-zakupiony w Hebe za ok 15 zł. Nic się złego z nim nie dzieje, ładnie rozprowadza produkt. Mogę śmiało go polecić. Zasada co do pędzla tego typu-im bardziej puchaty tym lepiej :)


Kolejny to pędzel do nakładania cieni- ja w swojej kolekcji mam kilka,za równo syntetyczne jak i z naturalnego włosia. Te pierwsze świetnie sprawdzają się do nakładania produktów w kremie, zaś te naturalne ładnie "nabierają" cienie w kamieniu.To, który każda z Was polubi zależy od indywidualnych upodobań. Przestrzegam Was, przed kupowaniem pędzelków o włosiu podobnym w dotyku to tych które mają farby akwarelowe dla dzieci. Drogeryjne zestawy też raczej omijajcie szerokim łukiem. Jako przykład dobrych i tanich pędzli mogę polecić Hakuro (pierwszy od góry)lub te zakupione w sklepie Golden Rose(drugi od góry)-te ,które posiadam ja są z naturalnego włosia.

Nadszedł czas na trzy pędzle do zadań specjalnych....

Pierwszy z nich do tzw blendowania-czyli po prostu rozcierania granicy cienia aby nie wyglądała brzydko i ordynarnie. Ja w swojej kolekcji posiadam póki co jeden :( , jestem na etapie szukania drugiego, nieco mniejszego. Ten pędzelek jest niezbędny, jeżeli chcemy aby nasz makijaż wyglądał estetycznie





Drugi to pędzel do linera oraz ogólnie robienia kresek- to maleństwo jest bardzo przydatne do robienia kresek cieniami,szczególnie na dolnej powiece w linii rzęs. Jesteśmy w stanie zrobić nim precyzyjną kreskę z gwarancją, że nic nam się nie osypie i nie będzie za gruba. Taki pędzelek nie musi być dużą inwestcją,ważne aby nie był twardy. Ja posiadam z Sephory ale wiem, że Hakuro, Maestro czy nawet Essence mają takie w swojej ofercie.





Ostatni pędzel to naprawdę maleństwo- ja w swojej kolekcji posiadam dwa-jeden ze stożkowym czubkiem a drugi kuleczkę. Są to pędzle do precyzyjnego nakładania cieni, głównie w kąciki oczu. Idealne przy małych powiekach. Dzięki temu, że są dość puchate, można przy aplikacji cienia delikatnie go rozcierać. Naprawdę Wam polecam- tym bardziej, że koszt takiego pędzelka również nie jest wysoki.


Na koniec dwa pędzle, które moim zdaniem nie są "must have" ale ja bez nich obyć się nie mogę- pędzel do podkładu (ten różowy, dedykowany jest do różu jednak mnie sprawdza się świetnie jako pędzel do nakładania podkładu ponieważ jest dość zbity). Drugi to pędzel do bronzera. Bardzo ładnie nanosi produkt, nie powoduje tworzenia się plam. Dla nie konturowanie twarzy jest bardzo ważne dlatego i narzędzie do tej czynności jest niezbędne :)












Temat pędzli omówiony, przejdźmy do podstawowych kosmetyków:
w moim odczuciu niezbędnik to
-podkład
-korektor pod oczy- w jasnym odcieniu
-puder w kamieniu lub sypki
-tusz do rzęs
-cienie w neutralnym kolorze- polecam Wam szczególnie matowe brązy
-produkt do brwi -kredka lub cień w odpowiednim kolorze
-jak już wspomniałam dla mnie bronzer również zalicza się do "must have" (polecam Wam z W7 Honolulu)

Wszystkie te kosmetyki  i ich rodzaje to indywidualna sprawa każdej z Nas-zależy to od cery, gustu i innych czynników. Chciałam jednak zwrócić Waszą uwagę na cienie- dobrze jest na początek inwestować "z głową". Polecam Wam dlatego cienie firmy Inglot-szczególnie te w systemach freedom. Cena kasetki na 4 cienie to koszt ok. 14zł- a wkłady mieszczą się w przedziale 13-16 zł. Z tymi produktami bardzo dobrze się pracuje, mają mocną pigmentację, nie osypują się oraz świetnie można je blendować. Na początek będą w sam raz :). Poniżej przedstawiam Wam swoją kolekcję tych właśnie cieni- zwrócicie uwagę, na "trójkę" brązów- koszt 16zł- funkcjonalność MEGA! Tym zestawem można zrobić za równo makijaż dzienny jak i wieczorowy, cienie nadadzą się również do brwi.

Mam nadzieję, że post okazał się pomocny :)
Poniżej linki do sklepów internetowych, w których kupicie wiele rzeczy przedstawionych dziś przeze mnie



Pozdrawiam
N.



środa, 3 grudnia 2014

Technic -Electric Beauty Bright - recenzja palety cieni



Dzień dobry

Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją. Jakiś czas temu......konkretnie w lipcu, weszłam w posiadanie palety cieni firmy Technic. To co skusiło mnie do jej wyboru to kolorystyka. Na stronie sklepu cienie wyglądały na pięknie napigmentowane. Takim oto sposobem trafiła do mojej kosmetyczki.


Paleta zawiera 12 cieni do powiek, lusterko i aplikator. Wszystkie cienie są o wykończeniu mocno perłowym. Cienie najlepiej aplikować na bazę, wtedy ich kolor jest mocny i wyraźny. Delikatnie się osypują, a ponieważ są bardzo błyszczące może to sprawiać problem więc trzeba uważać. Mnie nie uczulają- jak wiecie mam z tym problem, więc jak dla mnie  najważniejszy test zdany. Cienie są dość miękkie, sprawiają wrażenie mokrych. Stąd moja paletka wygląda na dość sfatygowaną. Osobiście uważam , że najlepiej nakładać je..........palcem! Ewentualnie gąbeczką. U mnie klasyczny pędzelek najmniej się sprawdza. Dobrze się blendują.

Poniżej zdjęcia: swatche z bazą oraz bez i zestawienie cienie obok (zdjęcie poniżej-z lewej bez bazy z prawej z bazą)



Cena ok 20zł , dostępność tylko w sklepach internetowych np : www.cocolita.pl lub www.puderek.com.pl

Wiem, że z tej serii są jeszcze dwie palety: w odcieniach fioletu oraz żółci z szarością. Jakie są Wasze wrażenia, może któraś miała już do czynienia z tymi paletkami?

Kończąc recenzję napiszę, że za te pieniążki paletka jak najbardziej jest godna polecenia,chociażby z uwagi na fakt swojej nietuzinkowej kolorystki. Poniżej przedstawiam wam makijaż wykonany tą paleta, cienie które użyłam to żółty (pierwszy w górnym rzędzie) oraz niebieski (przedostatni cień w drugim rzędzie).

Pozdrawiam
N.



Maybelline Color Tattoo - Permanent Taupe, On and on Bronze, Infinite White

Witajcie :)

Po długiej przerwie szybka recenzja :)

Pod lupę wezmę cienie w kremie z firmy Maybelline - Color Tattoo. Znane i lubiane przez chyba wszystkie bloggerki i youtuberki , które znam. Szczególnie pod wpływem http://pannajoannamakeup.blogspot.com/ oraz http://maxineczka.blogspot.com/ ,zdecydowałam się skusić na nie i ja.

Bez zbędnych wstępów zaczynamy:









W swojej kolekcji posiadam trzy. Myślę, że na tym nie zakończę. Nie trzymając Was dłużej w niepewności powiem : TAK SĄ REWELACYJNE. Zacznę od trwałości - jest mega! Odporne na wodę, zmywają się dopiero pod wpływem produktu do demakijażu. Świetnie nadają się jako baza pod cienie. Super pigmentacja. Nie zbierają się w załamaniach.Konsystencja dość zbita, dla mnie najlepiej nadkłada się je syntetycznym pędzelkiem- szczególnie te w perłowych odcieniach. Trzeba z nimi dość szybko pracować ponieważ po zastygnięciu są nie do ruszenia. Zaraz po nałożeniu można je bez problemu blendować. Nie posiadają zapachu. Osobiście mam problem z perłowymi cieniami różnych firm, ponieważ mnie uczulają co objawia się całodziennym "wiatrem w oczach"- myślę, że wiecie co mam na myśli- przy tych cieniach nie mam tej dolegliwości. Można więc przyjąć, że te z Was, które posiadają wrażliwe oczęta również będą z nich zadowolone.

Pierwszy kolor który zakupiłam to Permanent Taup: kolor między brudnym brązem a szarym. Takie właśnie błotko. Matowy. Świetnie sprawdza się sam, jak  baza szczególnie przy mocnych,ciemnych makijażach

Drugi w mojej kolekcji był Infinite White- nie wiem czy tylko mój egzemplarz jest tak specyficzny, czy po prostu ten kolor. Ma najgorszą konsystencję ze wszystkich które posiadam. Czasem sprawia wrażenie rozwarstwiania- bez pędzelka przy nakładaniu ani rusz :(. Jednak efekt jest bardzo zadowalający. Ślicznie rozświetla. Idealnie nadaje się do wewnętrznego kącika oka.

Trzeci to mój ulubieniec- On an on Bronze. Piękny,błyszczący, złocisty brąz :). Świetnie się rozprowadza. Idealny do makijażu dziennego. Dodać tylko czarną kreskę, tusz na rzęsy i gotowe.










Niestety nie doszukałam się jaką cienie posiadają pojemność :( . Jeśli chodzi o cenę....najbardziej korzystna na promocji ;). A tak zupełnie poważnie, to  regularna cena ok 28zł. Jednak warto poczekać na promocje, które co chwile są jak nie w jedne drogerii to w drugiej i wtedy można go dostać nawet za 13zł.

Bardzo Wam polecam te cienie. Kupcie jeden na próbę i same się przekonajcie. Na koniec dodam jeszcze , że ten  w kolorze czarnym świetnie się sprawdza jako liner natomiast Permanent Taupe (który posiadam ja) super nadaje się do jasnych brwi.

A jakie są Wasze odczucia co do tego produktu?

Pozdrawiam
N.